piątek, 9 marca 2012

Pulnejo i wyksztuśny mukosolvan

Milka jest ostatnio lekko chora, kaszle. Od tygodnia dostaje kilka razy dziennie dwa syropki (Pulneo i Mucosolvan) i inhalujemy się.
Stała się więc ekspertem medycznym ds. własnego kaszlu, a równocześnie stała się wielką fanka syropków.

Zagięła nas strasznie gdy pewnego dnia podeszła do mnie i poprosiła : "mogę dostać ten wyksztuśny Mucosolvan mamusiu?" . Że też zapamiętała takie trudne słowo "wyksztuśny"?

Ale dzisiaj przed spaniem zagięła nas jeszcze bardziej. Dopadła tatusia i mówi:
M: tatusiu nie piłam jeszcze dzisiaj syropków, poproszę PULNEJO
T: Milenko ale Pulneo jest wyksztuśne, juz za późno na ten syropek
M: NIEEE TATUSIU!!!! Pulneo nie jest wyksztuśne!!! Mucosolvan jest wyksztuśny!! Pulneo możesz mi teraz dać tatusiu, możesz :)

I oczywiście Milenka miała rację nie tatuś :)

czwartek, 8 marca 2012

gramatyka

Dopiero obserwując Małą uwiadamiam sobie powoli że nasz ojczysty język do prostych nie należy. Proces uczenia się gramatyki przez dziecko jest chyba zbliżony do tego jak języka uczą się obcokrajowcy. Milka tworzy odmiany wyrazów intuicyjnie co niestety brzmi śmiesznie bo intuicja w języku polskim bardzo często może zawieść.

Poniżej próbka jej ostatnich dokonań:)

- Ja sobie tak tylko STOIŁAM tutaj (stałam)
- Ja sobie OBIERZE to (ja sobie to obiorę)
- Mała Milenka na krzesełku SIĄDZIEŁA (siadła, usiadła)
- Pani sobie to WZIE (weźmie)

i inne "dzieła" słowne Milenki z ostatnich dni:

- Mamusiu będziemy sobie PIŁOWAĆ piłką (grać w piłkę)

środa, 7 marca 2012

mała mądrala cd

Milka chce dziś spać z nami w łóżku (mówi na to Duże Łóżko), ale ponieważ jest niegrzeczna więc dostała zakaz i pójdzie spać do swojego pokoju.

Milka do taty: zanieś mnie do dużego łóżeczka
T: OBAWIAM SIĘ Milenko że dzisiaj będziesz spała u siebie
M: OBAWIAM SIĘ że dzisiaj będę spała z wami !!!

i oczywiście tatuś nie wytrzymał i zamiast zachować groźną powagę dostał głupawki ze śmiechu ;)

piątek, 2 marca 2012

"opowiem ci przygode z przedszkola"

Milka jest gadułą jakich mało :) Weszła właśnie w etap kiedy zdaje nam pełną relację z tego co się w żłobku działo, kto z kim się bawił, co powiedziała ciocia Ania, a co ciocia Ela, dlaczego Bartuś płakał i że Piotruś był kelnerem i miał fartuszek z pieluszki a ona była kelnerką a ciocia Madzia zamawiała u nich zupkę.
Rozkoszna jest w tych swoich opowieściach. Wszytko mówi z takim niesamowitym przejęciem :) I tak na prawdę nigdy nie wiemy na 100% ile w tych jej opowieściach jest prawdy a ile "podkolorowania".

Wróciłyśmy właśnie do domu i Milka zaczęła opowiadać jaką miała niesamowitą przygodę w przedszkolu. W pewnym momencie zorientowałam się że powinnam już dawno mieć kamerę w ręce i to nagrać a ja stoję jak sierotka. Ale gdy wzięłam co miałam pod ręka czyli telefon, Milka była już przy końcówce opowieści.

Ja: Milusia opowiedz mi jeszcze raz tą przygodę dobrze? To powiedz od początku "Miałam przygodę mamusiu" i opowiadaj. Trzy.. czte...ry ...

i tak powstał ten filmik ;)

video
Milka: "cy ctery miałam przygode mamusiu"
oczywiście Milka potraktowała moje polecenie bardzo dosłownie;) więc filmik musiałam szybko skończyć :)

Zrobiłam drugie podejście, już bez trzy...czte...ryy
video

ale efekt też był słaby bo nasza aktorka bardzo lubi oglądać filmiki z sobą w roli głównej.

Więc nie pozostaje mi nic innego jak opowiedzieć Milenki przygodę osobiście.
Milka poszła dzisiaj ze wszystkimi dziećmi grzecznie spać, ale stwierdziła że nie chce spać więc postanowiła obudzić kolegę żeby się z nią bawił. I zaczęła krzyczeć na Bartusia który właśnie zasnął żeby wstawał i bawił się z nią. I interweniowała ciocia, która zabrała Milkę z sypialni i zaniosła do karnego kojca.

I to jest ta niesamowita historia :)

piątek, 24 lutego 2012

koniec smoczka

I chyba nastał ten dzień długo wyczekiwany.
Milka zasypiając powiedziała:"nie chcę smoczka mamusiu" po czym przykryła się kołderką, owinęła pieluszkę tetrową wokół buzi i zasnęła.

I mija już 4 dzień a Milka zasypia bez smoczka.
Chyba obeszło się bez podstępów, krzyków i lamentów :) Nasza malutka dorasta :)
Trzymamy kciuki żeby to było już tak na zawsze.

-------
Aktualizacja: Jest 8 marca 2012 - Milka nadal bez smoczka :) Smoczki można już do śmieci wyrzucić, ich era się skończyła.

środa, 25 stycznia 2012

koniec spania w dzien?

Milka od pewnego czasu nie śpi w dzień. W określonych porach dnia robi się strasznie senna i marudna i czasem więc sama szturmuje łóżeczko z żądaniem natychmiastowego położenia jej spać :) po czym zasypia .... a 5 minut później (czasem aż 10 minut później) z pokoju słyszymy "haloo, mamuuuuusiuuuu, już się wyspałam, chodź do mnie".
I to by było na tyle spania. Po tych 5-10 minutach dziecko jest jak nowo narodzone i fika z podwójną energią aż do późnego wieczora.

W przedszkolu jest podobno tak samo. Prawie co dzień odbierając ją słyszę "Milka dziś znowu nie spała, no może poleżała sobie cichutko 10 minut i tyle".

Czyżby kończyła się era kilkugodzinnych poobiednich drzemek? ehhhh szkoda

czwartek, 19 stycznia 2012

ogladanie bajek

Od razu napiszę że Milena ma 2 latka i była już 2 razy w prawdziwym dużym kinie w CinemaCity. Pierwszy raz pół roku temu na Kubusiu Puchatku, drugi raz była miesiąc temu na Smerfach. I to nie my wzięliśmy ją do kina. Panie w żłobku zorganizowały im wycieczkę :) I twierdzą że dzieci były bardzo grzeczne i wysiedziały spokojnie cały ponad godzinny film. Jak dla mnie te Panie są hardcorowe!!! ;)

A z oglądaniem bajek to u nas jest raczej nietypowo.
Pierwsza i najważniejsza rzecz: nie posiadamy w domu telewizora. Ja nie mam telewizora od już kilkunastu lat, mężuś od co najmniej 6 lat. I nie planujemy zakupu na bliżej lub dalej nie określoną przyszłość.

W efekcie tego nasze dziecko nie zna pojęcia dobranocka, słowo bajka kojarzy jej się głównie z książeczkami lub czymś puszczonym na kompie raz od wielkiego święta.
Ostatnio zdarza nam się puszczać jej bajki troszkę częściej: może raz na kilka dni. Ale nigdy nie jest to sadzanie dziecka przed bajką żeby mieć chwilę świętego spokoju. Oglądanie bajki jest dla nas bardziej zajmujące niż budowanie z klocków.
Milka siada ze mną lub z tatą i komentujemy.

- Zobacz Miluś, króliczek biegnie ... ooo dogonił drugiego króliczka... ojej a co tam się chowa za drzewkiem? o nie!!!! to groźny lis!! uciekaj mały zajączku! .... uffff dobrze ze ten groźny lis ich nie złapał...

I po takiej bajce Milka siedzi z szeroko otwartymi oczami z przejęcia i na koniec słyszymy "JEŚCIE RAZ". I puszczamy ta sama bajkę od nowa.
Nasz rekord to ok 10 razy pod rząd bajka "Krecik i parasol".

Jak do tej pory Milka oglądała już kilka odcinków Krecika, jeden odcinek Reksia, 2 odcinki Kubusia Puchatka. I nie dawno w TV leciał Król Lew, a my akurat nocowaliśmy wtedy u znajomych więc się załapaliśmy.

Króla Lwa Milka zna doskonale, bo dostała na urodziny audiobooka z Królem Lwem. Świetne wydanie bo z oryginalnymi dialogami i muzyką z filmu więc słuchając ma się wrażenie że leci film tylko bez wizji. I oczywiście piosenki "Hakuna matata" i "Królem być" Milka podczas filmu śpiewała razem z bohaterami :)

Po co to komentowanie bajek? Hmmm nie potrafię tego naukowo uzasadnić. Robimy to intuicyjnie. Po prostu mam wewnętrzne przekonanie że tak małe dziecko nie wie jeszcze jak pewne rzeczy należy odbierać. Takie tłumaczenie rzeczywistości pomaga jej szybciej chwycić o co w tej bajce chodzi. Dlaczego te zwierzątka krzyczą na lisa ? bo lis jest niedobry i chciał zjeść zajączka. Zresztą Milka po pewnym czasie zaczęła sama intensywnie zadawać pytania w trakcie bajki? "A dlaczego myszka płacze? A co zrobił orzełek? Orzełek jest chory i dostanie zastrzyk?". Na chwilę obecna ma swój ustalony kanon bajek, których się domaga. Są to w kółko te same bajki, które w wiekszości zna już na pamięć. Ale ciągle się ich domaga.
Nowości wprowadzamy jej bardzo ostrożnie i chyba bardziej dlatego że sami mamy już powyżej dziurek w nosie Krecika w zoo, Krecika który jest malarzem, Krecika i orzełka, Krecika i auto, i jeszcze kilku innych.

A poniżej Milka ogląda po raz nie wiem już który tą samą bajkę. Tym razem to ona jest komentatorem :)
video

wtorek, 17 stycznia 2012

przygody wychowawcze

Nauka dyscypliny to nie jest taka prosta sprawa. Zwłaszcza jeśli na początku wszystko idzie zgodnie z planem a potem wszystko szlag trafia bo kara okazuje się fajna zabawą...

Tatuś Milenki wziął się za naprawianie wieszaczków w łazience. Rozłożył na ziemi całą ciężką maszynerię tzn wiertarkę, śruby, młotki, kołki itp
Milka: tatusiu, mogę sobie popatrzeć?
T: możesz tylko niczego nie dotykaj. Stój sobie z boku i patrz.
(Milka stoi grzecznie przez ok minutę, potem zaczyna jej się nudzić)
T: Milka nie ruszaj tego, to jest ostre i możesz się skaleczyć.
M: taaaak? ciemu?
(chwila spokoju, i znowu Milka zaczyna coś kombinować)
T: Milena nie ruszaj tej wiertarki! Miałaś być grzeczna. Stój obok i patrz sobie ale niczego nie dotykaj. Jak będziesz ruszała to Cię wyrzucę z łazienki i nie będziesz mogła patrzeć.
(chwila spokoju, i Milka nóżką zaczyna popychać wiertarkę leżącą na ziemi)
T: Milka!! Mówiłem coś!! Proszę stąd wyjść! Byłaś niegrzeczna to nie będziesz mogła patrzeć! ( i tata wynosi Milenkę na korytarz i zamyka jej drzwi do łazienki przed nosem)
Na korytarzu wrzask, ryk, zawodzenie i lament. Próbuję jej wytłumaczyć sytuację.
Ja: Milka, byłaś niegrzeczna więc dostałaś karę i nie możesz patrzeć jak tatuś pracuje. Gdybyś nie ruszała narzędzi to byś mogła być w środku. Teraz przestań płakać i idź się pobawić, a jak będziesz znowu grzeczna to może tatuś Cię wpuści później.

(mija może 5 minut)
M: mamusiu mogę wejść do tatusia? Już jestem grzeczna.
(wpuszczam Milkę do łazienki)
J: tylko niczego nie dotykaj.

(mija może minuta, Milenka zaczyna nogą popychać wiertarkę na ziemi i z łobuzerskim uśmieszkiem do taty)
M: tatusiu, zobacz, ruszam :) wyrzuć mnie z łazienki :):)

----------
Czasem w ramach kary Milenkę wsadzamy do kojca żeby przemyślała swoje zachowanie. Jak narozrabia to idzie za karę do kojca. Wszystko szło zgodnie z planem dopóki Milena po kilku akcjach w kojcu uznała że to jest super zabawa.

Milka podchodzi do taty i uderza go.
M: tatusiu jestem niegrzeczna :) wrzuć mnie do kojca za karę:)


I w takich sytuacjach pasowałoby zachować powagę i być groźnym rodzicem, ale nie ukrywam że jest to trudne bo ciężko się powstrzymać od śmiechu :)

video

czwartek, 5 stycznia 2012

goraczka i luz

Milka od wczoraj ma gorączkę z niewiadomego powodu więc siedzi w domu. W efekcie tego mamy kilka razy więcej śmiesznych tekstów Milenki na dobę niż zwykle

Stoją przy oknie z tatusiem i patrzą jak parkuję autem przed domem.
Milka: O! mamusia jedzie sobie naszym fokusikiem. Pożyczyłam jej ...

-----------
Tatusiu zaśpiewam Ci piosenkę o dziurze! Tatusiu śpiewaj ze mną o dziurce!!
T: ale ja nie znam ...
M: (Milka zaczyna śpiewać) "Dzisiaj w Betlejem dzisiaj w Betlejem wesoła nowina. Chrystus się rodzi nas oswobodzi, Anieli graja, dziurę dziurę pogłaśniają" (w oryginale jest "cuda cuda ogłaszają")

-----------
Zabawa w pociąg:
video



środa, 4 stycznia 2012

mistrz zmiany tematu :)

Jak nie wiesz co odpowiedzieć o zmień temat :)

Ja: Milenko a wiesz że dziadziu Jasiu to jest mój tatuś??
Milka: Nie dziadziu jasiu to jest mój tatuś.
Ja: Nie. Ty masz tatusia Henia a ja mam tez tatusia i nazywa się Jasiu. I mój tatuś jest twoim dziadkiem.
Milka: ciemu?
Ja: bo tak jest że każdy ma swojego tatusia, ty masz tatusia Henia a ja mam tatusia Jasia.
Milka:A, a. a....., a ja bardzo lubię mikser!

wtorek, 3 stycznia 2012

zabawki i zabawy

Od dawna już mnie korciło żeby zrobić wpis o zabawkach Milenki. Sama ze swojego dzieciństwa pamiętam niektóre rzeczy jak przez mgłę, inne lepiej, ale zdjęć z zabawkami nie mam prawie wcale i niewiele z nich zachowało się do dnia dzisiejszego (prawie nic).
Postanowiłam uwiecznić na zdjęciach ulubione zabawki Milenki. Są to te najulubieńsze ze wszystkich.
Kiedyś myślałam że moje dziecko nie będzie tonąć w zabawkach, nie będę mu kupować ich w nadmiarze, a wszystko po to żeby miało szansę mieć swoje ulubione. Wydaje mi się że dzieci kiedy mają za dużo, nie potrafią szanować i docenić tego co mają.
Przyznaję że nie bardzo udało mi się te plany zrealizować, bo Milenka obecnie ma cały pokój zasypany zabawkami. Ale to wina głównie zakochanych w Milce cioć i babć ;) My sami kupowaliśmy jej jakąś zabawkę raz od wielkiego święta.

Ranking najulubieńszych na chwilę obecną.
Myślę że w przyszłości będę ten post uaktualniać o nowości pośród ulubionych.
Na każdym zdjęciu za statystę robi wierny kumpel Hubciu.

Tutaj jest ATILEK. To imię wymyśliła mu Milenka samodzielnie. Długo czekał na swój moment, ponieważ Milka dostała go na urodziny od babci rok temu, a stał się ulubieńcem dopiero kilka miesięcy temu.


Tutaj KOTECZEK, zwany czasem niesłusznie Szopem Praczem (bo jak na nasze oko TO JEST szop pracz). Ale Milka wytłumaczyła nam dosadnie że to jest KOTECZEK i nie ma dyskusji! Kiedyś Milenka ubrała go w swoją koszulkę i tak mu już zostało. Ostatnio Koteczek zyskał rozbudowana wersję imienia która brzmi KOTECZEK MAŁY HUBCIU , jako zaznaczenie że wg Milenki jest podobny to swojego kolegi ze zdjęcia tylko że mniejszy ...


Tutaj jest KURA.


Prawie cała ekipa Kubusia Puchatka


Jedyne lalki Milenki, obydwie dostała w tym miesiącu. Po lewej BASIA a po prawej ZUZIA


I żółwik kąpielowy od cioci Renatki który miał świecić w wodzie ale okazało się że nie świeci ale za to pluje wodą i też jest super :)



A na koniec filmik z zabawy w spadanie, którą wymyśliła Milenka. Zabawa polegała na tym że ona i Atilek spadają i tatuś musi ich uratować kładąc ich na podłodze. Scenariusz zabawy tworzony był przez Milke na bieżąco i przed nakręceniem filmiku nie wiedzieliśmy za bardzo o co w tej zabawie chodzi:) I co najważniejsze ratownikiem miał być tylko i wyłącznie tatuś :)

video

sobota, 31 grudnia 2011

zabawy

Milka zdecydowanie po tatusiu odziedziczyła pomysłowość w wymyślaniu dziwnych zabaw.
Dzisiaj np bawili się w żółwika Frausia. Milka była "malutkim słodziutkim żółwiczkiem Franusiem"



piątek, 30 grudnia 2011

do czego służy tata

Milenka wynalazła nowe zastosowania taty

Tata jest idealną zjeżdzalnią, można po tacie zjeżdżać z fotela na ziemie
Tata jest doskonałą huśtawką, szczególnie noga taty gdy tata stoi
i tata może być też wspaniałą trampoliną, można skakać tacie po brzuchu bo umie tak napiąć mięśnie że jest w stanie to skaczące 15 kg wytrzymać

Niestety Milenka nie może zrozumieć że mama na trampolinę się nie nadaje ...

poniedziałek, 26 grudnia 2011

poszukiwanie zimy

Święta właśnie dobiegły końca a o śniegu tylko nieliczni przez chwilę słyszeli. Patrząc za okno widzę zielona trawkę. I podobno w całej Polsce tak jest.
Udało nam się jednak znaleźć miejsce gdzie mogliśmy dziecku pokazać jak się lepi prawdziwego bałwana :) Trochę się naszukaliśmy ale sukces jest.

Na początek Nowy Sącz gdzie śnieg można było oglądać przez ok półtorej doby. Milka zdążyła ulepić z tatą takiego bałwanka. Na większego brakło śniegu. Następnego dnia z bałwanka została tylko 1 kulka bo reszta się stopiła w temperaturze +5.


A potem szukaliśmy zimy w Gorcach. Większość dolin i pagórków była niestety zielona. Na szczęście było jedno miejsce zupełnie inne niż pozostałe :) W okolicach Przełęczy Przysłop spotkaliśmy prawdziwą zimę :) Były pierwsze w tym roku sanki i był wielki bałwan.




niedziela, 25 grudnia 2011

nowe słownictwo i mała mądrala cd

Karmię Milenkę.
Milka: Mamusiu jaki to jest deserek?
Ja: jogurcikowo bananowy
M: ciemu?
Ja: Bo to jest Twój ulubiony ...
M: FAKTYCZNIE
:)

------
Ja: do biegu , gotowi, start!!!
(Milka z tatą biegną z pokoju do kuchni)
Ja: brawo!!!! Milenka wygrała!!! brawo!!!
Milenka: Nie, to nie ma sensu ...

------
Kiedyś:
Milka budzi się w środku nocy i chce się bawić.
Tata jej tłumaczy:Milenko jest noc, wszystkie dzieci śpią, zobacz jest ciemno, trzeba iść spać...
Milka: Taakkk?????
(i zazwyczaj to działało)

Teraz:
Tata: Milka jest noc, jest ciemno ...
Milka: No to zaświeć tatusiu światło, no to zaświeć!!!

I całą metodę można do śmieci wyrzucić ;)

----------
M: Gdzie idziesz tatusiu
T: do sklepu
M: aaaa wszystko jasne

------------
siedzę i prasuję całą stertę ubranek Milenki.
Ja: (pod nosem do siebie) ale mi się nie chce prasować...
Milka: mi też się nie chce
Ja: :) ale ty nie musisz prasować
Milka: Musze!! (i obok na łóżku udaje że coś prasuje)

-----------
Milka ma body z napisem "I love my daddy". Kiedyś zapytała taty co tam pisze , a on jej przeczytał i przetłumaczył. Od tego czasu to zdanie jest hitem

Milenka: podchodzi do tatusia i słodziutkim głosikiem krzyczy " aj lof maj dedi!!!! aj lof maj dedi!!!
Tata: a co to znaczy po angielsku?
Milenka: to znaczy kocham tatusia:):)

A teraz ma nową zabawę i wymyśla sama.
Aj lof maj mami.
Aj lof maj Hubciu
Aj lof maj Klalcia.

niedziela, 18 grudnia 2011

2 latka!!!!!! :)

I stało się:) Druga impreza urodzinowa za nami. Wielkie Kinder Party z tylko jednym Kinder ;) Milenka skończyła właśnie 2 latka.
W weekend mieliśmy dwudniową imprezę której nie powstydziłby się niejeden dorosły. Fanka Kubusia Puchatka dostała tort oczywiście z postacią z bajki i ogólnie mówiąc zupełnie niechcący Kubuś Puchatek stał się motywem przewodnim urodzin.
Milenka ma już od roku swój pokoik urządzony kubusiowo, a na urodzinach był tort z Kłapouchym, puzzle Kubusiowe, kartka z życzeniami Kubusiowa, ubranka z Kubusiem Puchatkiem i kilka audiobooków z przygodami Kubusia. Dzieciństwo z Kubusiem Puchatkiem to super sprawa :) I mówię to ja, od dwudziestu paru lat fanka KP :)



















A tutaj filmiki jak nasza Gwiazda wieczoru śpiewa i recytuje :)
video

video

niedziela, 11 grudnia 2011

mądrości życiowe dwulatka :)

Milka z tatą dmuchają na wiatraczek żeby się zaczął kręcić.
Ja: co robicie?
Milka: wiatraczymy!!!

------------
Pokazuję Milce zebrę na obrazku
J: co to za zwierzątko?
M: koń.
J: niee, taki koń w paski ...
M: TYGRYS!!! :)

------------
Rano. 7:30. Tata idzie budzić Milenkę:
Tata: co tam?
Milka: fajnie
T: fajnie się spało?
M: fajnie SIĘ ŚPI!!! (i przykryła się kołdrą )

------------
Milka buduje z klocków:
M: mamusiu wybudowałam Ci garaż do chodzenia do garażu!

-----------
Milka skacze po mieszkaniu.
Ja: Milenka brykasz jak tygrysek?
M: Nie, ja jestem kotek i kotkam.

-----------
Zamiłowanie do zdrabniania wszystkiego nadal u Milenki istnieje. Zdrabnia nawet rzeczy zdrobnione. A czasem zdarza się wręcz odwrotnie

Tata czyta Milence wierszyk Brzechwy.
T: "Ten słoń nazywa się Bombi ..."
M: nie!!! Bombiczek!!!
T: no dobra. "Ten słoń nazywa się Bombiczek, ma trąbę lecz na niej nie trąbi ..."
M: nie!!! ma trąbeczkę tatusiu!!!
T: ehh :) "dlaczego, nie bądź ciekawy, to jego prywatne SPRAWECZKI" ;)
M: nie!!! to jego prywatne sprawy!!!

-----------
pociąg = pociążek
padalec = padaliczek

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołaj w żłobku

"Gdzie ten Mikołaj?"


"IDZIE!!!!!!"


Przyszedł :)

niedziela, 27 listopada 2011

wieczór z nocnym markiem (po rodzicach)

Godzina 22:00, Milka 2 godziny temu już wykąpana, od godziny po kolacji zasypia w łóżeczku. Światło ma zgaszone a my od dawna jesteśmy przekonani że śpi. Obydwoje mamy dzisiaj pracowity wieczór, ja przy kompie w jednym pokoju, H w drugim i nadrabiamy zaległości biurowe. Śpiąca Milka od 21 jest nam dzisiaj bardzo na rękę.

M: Mamuuussssiuuu !!!! Tatuuusiiiuuuu!!! Chodź tu mamusiu!!!!
J: (zaglądam do niej)
M: Milenka chce iść na pole jeździć na lwie!!!
J: Teraz?
M: tak
J: Milka spij. Jest środek nocy, wszędzie jest ciemno, na polu jest zimno, wszystkie dzieci już śpią.
M: Milenka chce jeździć na lwie. Tylko na chwilkę na pole.
J: (po dłuższych negocjacjach, płaczach, udawaniu że nie słyszymy awantury i próść, w końcu uległam, i Milka śmiga właśnie na lwie po domu)

-------------------

Godzina 22:30. Milce znudziło się jeżdżenie po domu na lwie.
M: Mamusiu, Milenka usiądzie a ty puść mi kulfon kulfon co z ciebie wyrośnie martwię się już od tygodnia !!!
J: Milka nie teraz, mamusia pracuje
M: Ostatni raz kulfon kulfon co z ciebie wyrośnie martwię się już od tygodnia
J: Milka, już jest za późno na piosenki, idziesz spać
M: NIE!! Siadam a ty mi puszczasz kulfon kulfon co z ciebie wyrośnie martwię się już od tygodnia
J: (uległam, na połowie monitora pracuje, druga połowa monitora to piosenki Fasolek, bo Milka rozsiadła się na łóżku obok i zrobiła sobie koncert życzeń)

sobota, 26 listopada 2011

odpieluchowana !!!!

Milkę możemy uznać już za "odpieluchowaną" :)

3 dni pod rząd bez pieluchy (nie licząc spania) i ani jednego ssikanego ubranka.
Wygląda na to że udało nam się tuz przed drugimi urodzinami które już za 2 i pół tygodnia