Hmmm chyba mogę już podsumować ciążę ?? No tak mi się wydaje skoro jestem już na etapie emocjonowania się każdym piknięciem w brzuchu z nadzieją "może to już skurcz !!!! ehhhhh niestety tylko kolka".
Chyba nie było źle. Właściwie to mogłabym powiedzieć że ta ciąża to był mega lajcik. Wszystkim bym tak luzackiej ciąży życzyła.
Nie przytyłam koszmarnie dużo. Powiedzmy że jeszcze 3 dni temu mieściłam się w normach. 16 kg to jak na mój wzrost bardzo dobry wynik. No nie wiem co powiedziec o tych 2 dodatkowych kilo opuchlizny od paru dni, ale może je przemilczę.
Sprawność ogólną zachowałam właściwie do 38 tygodnia. Wprawdzie od miesiąca jestem już na L4, ale wynika to raczej z potrzeby leniuchowania przed nowym etapem w życiu niż z niemożności wykonywania zawodu.
Dolegliwości ciążowe jakieś tam się pojawiły ale w ilościach śladowych. Nudności zero, ani jednego dnia przez całą ciążę. Zgaga - trochę pod koniec ciąży. 3 dni ciężkich zmagań i leczenia wszystkim co się da i praktycznie po trzech dniach przeszło. Wyniki badań wszystkie w normie. Leciutka anemia zwalczona tabletkami żelaza w bardzo krótkim czasie. Delikatne skurcze nóg zwalczone od razu tabletkami magnezu.
Tylko z rozstępami sobie nie poradziłam :( Dopadły mnie na udach i zmasakrowały, ehhhh. Jakoś będę musiała nauczyć się to akceptować. Powiedzmy że to pamiątka po Bobasie zamiast tatuażu z inicjałami i datą urodzenia ;)
No i ostatnia rzecz, która dawała mi popalić to właśnie opuchlizna nóg. Najpierw w sierpniu z powodu upałów a teraz w listopadzie bez powodu. Ale wytrzymam. Samochodem nie jeżdżę już od tygodnia.
No chyba możecie przyznać mi rację, że biorąc pod uwagę wszystko co wypisują o dolegliwościach ciążowych, możliwych powikłaniach i kłopotach, to w moim przypadku ominęło mnie 90% z tych atrakcji :D
To teraz pozostaje mi już tylko wszystkim ciężarnym życzyć, równie sympatycznych i łatwych 9-ciu miesięcy a sobie SPOKOJNEGO BEZPIECZNEGO I UDANEGO PORODU.
Trzymajcie za nas kciuki, bardzo mocno :) Odezwę się PO.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz