sobota, 3 lipca 2010

6mc 17 dni – stopa w buzi

I doczekaliśmy się super wygimnastykowanej Milenki :) Po fikołkach w łóżeczku przyszedł czas na wkładanie sobie nóg do buzi :) Pierwszy raz zrobiła to na przewijaku. Nóżki do góry, potem obydwoma rączkami chwyciła się za kolano i przyciągnęła sobie nogę tak, że palca wsadziła do buzi. No który dorosły tak potrafi ????

Jest teraz na etapie wkładania wszystkiego do buzi. Telefon, kwiatek w doniczce, zabawki, pielucha, sukienka którą ma na sobie, pasy którymi jest przypięta w wózku, wózek i ogon kota. Wszystko należy sprawdzić jak smakuje. Najgorzej z tym ogonem kota….
Na zdjęciu Milenka i Hubciu.

Apropo kotów. Mamy w domu dwa: Huberta i Klarę. Gdy przynieśliśmy Milenkę ze szpitala, rozpoczął się dla kotków ciężki czas. Już nie mogły bezkarnie wchodzić do naszej sypialni, wylegiwać się w pustym łóżku Milenkowym, łasić się do nas bezustannie. Bo jak tu głaskać kota, kiedy człowiek stara się mieć prawie sterylne ręce bo na rękach co chwile jest noworodek. A poza tym koty w zimie ważyły ok. 4 i 5 kilo, a Milenka 3. Gdyby taki kotek postanowił się do Milenki przytulić to strach pomyśleć jak by to mogło się skończyć. Więc siłą rzeczy dla dobra Milenki koty były od niej izolowane.
Ale teraz role się odwróciły. Dla dobra kotków musimy Milenkę trzymać od nich na dystans :) No cóż, nasza dzidzia zaczęła traktować kotki jak kolejne zabawki. Gdy kot przechodzi obok niej to nie może od niego oderwać wzroku. Wyciąga rączki i chce chwycić. Na próbę przysunęłam ją kiedyś do Hubcia, żeby sprawdzić co zrobi. I najpierw zaczęła go głaskać po swojemu a po chwili wytargała mu garść futra z karku. Przy drugim podejściu chciała mu urwać ucho i wsadziła mu palec w oko. Znajomi ostrzegają nas że kolejnym etapem rozwoju idącym w parze z raczkowaniem, będzie wyjadanie kotkom jedzenia z miski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz