Moje postanowienie na ten tydzień to ogarnąć się, uporządkować, wyjść z chaosu i przestać narzekać na siebie. Nie jestem chyba aż taką złą mamą jak sobie wmawiam w chwilach słabości ...
Dzisiaj wykonałyśmy kolejny wielki krok naprzód: same poszłyśmy do sklepu po zakupy !!!!! Do tej pory zakupy robił mąż a na spacery chodziliśmy we trójkę.
Do pokonania miałyśmy 400 metrów do sklepu plus 3 piętra bloku. Przed porodem takie zakupy zajęły by mi 15 minut. Dzisiaj "uwinęłyśmy się" w 1h i 50 minut w tym 15 minut dodatkowego spacerku. Ja i Pyśka jesteśmy z siebie dumne :)
Co tyle trwało?
Ubieranie bobasa w czapkę, uspokajanie bobasa po ubraniu czapki, bobasa wkładamy do kombinezonu, uspokajanie bobasa który zanosi się od płaczu, bobas zrobił kupkę, wyjmujemy bobasa z kombinezonu i przewijamy mając wielką nadzieję że zdążymy wrócić ze sklepu przed następną kupką, ponownie wkładamy bobasa do kombinezonu, uspokajamy bobasa, bobas zasypia w wózku, szybko kończymy zawijanie bobasa w kocyki i inne i otwieramy drzwi na balkon na oścież, żeby bobas się nie zgrzał gdy ja będę się ubierać. Wynoszę wózek na korytarz. Wyjmuję gondolkę ze stelaża. Bobas w gondolce czeka przy drzwiach gdy ja ze stelażem zbiegam na parter. Cały wózek z dzieckiem w środku jest dla mnie zbyt ciężki i nieporęczny żeby go tak znosić. Na parterze słyszę że mała coś marudzi. Biegiem na górę. Uspokajam bobasa. Bobas zasnął. Znoszę gondolkę na dół, montuję całość wózka i wyjeżdżamy. Ufffffff. To już 30% sukcesu za nami. Teraz tylko zdążyć wrócić zanim będzie płacz, bo płacz na mrozie mógłby się dla niej źle skończyć. Droga do sklepu to 10 minut. Zmieścić się wózkiem w tych cienkich wydeptanych ścieżkach na chodniku to nie lada sztuka. A z prawej i lewej zaspy. Zakupy poszły szybciutko. Powrót tez ok bo mała śpi. Korzystając z okazji pospacerowałysmy pod blokiem 15 minut. Potem rozmontowanie wózka. Wniesienie gondolki na półpiętro. Wracam po stelaż, wnoszę na półpiętro i tam już zostawiam. Biorę małą i wnoszę na 3 piętro. Wracam biegiem na dół po zakupy. Wchodzimy do domu. Ufffffff wyprawa zakończona :)
Teraz będziemy na takie wyprawy chodzić prawie codziennie.
A jutro nie lada wyzwanie. Musimy się stawić na USG bioderek na godzinę 16 !! Czyli czeka nas to co dziś ale jeszcze na czas :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz