O tym, że niemowlaki są zmienne jak pogoda już pisałam......
Kiedyś Milenka nienawidziła kąpieli, teraz uwielbia.
Kiedyś nienawidziła ubierania czapki i kurtki, teraz nienawidzi ubierania czegokolwiek .......
Ja nie wiem co się temu dziecku stało. Dwa dni temu podczas ubierania po kąpieli nagle wybuchła tak strasznym płaczem jakbym jej co najmniej rekę złamała albo jeszcze coś gorszego. Nie wiedziałam co jej jest i zupełnie nie mogłam jej uspokoić. Ubraną do połowy nosiłam po pokoju, lulałam, śpiewałam i dosłownie wychodziłam z siebie. Nawet po szczepieniu szybciej się uspokoiła niż wtedy. Zupełnie nie wiem o co chodziło bo w momencie w którym zaczeła płakać nawet jej nie dotykałam.
Następnego dnia czyli wczoraj dokłądnie ta sama sytuacja. Ubieram ją etapami. Po każdym krótkim etapie robie przerwe na rozbawienie jej, żeby mi się przypadkiem nie rozpłakała. Zakładam jej body przez głowę, zabieram od niej ręcę, śmieję się do niej, ona odwzajemnia uśmiech. Zbliżam się do niej z rękami, żeby ubierać dalej i zanim ją jeszcze dotknęłam ona wybucha znowu tym samym histerycznym płaczem.
Po całym dniu opiekowania się Bobasem nie byłam tak zmęczona jak po tej wieczornej kąpieli z ubieraniem.
Już nawet zaczęłam myśleć, że może nie chce żebym ja ją ubierała ??? Ale dzisiaj kąpał ją mąż i sytuacja się powtórzyła, w dokładnie tym samym momencie.
Mam nadzieję, że te ataki histerii jej miną tak jak minął histeryczny płacz przy kąpieli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz