Pierwsza wielka wyprawa Milenkowa. Wyjechalismy na święta do rodziców w Nowym Sączu i zostaliśmy na tydzień. Dla Pyśki to pierwsza tak długa podróż. Do tej pory była raz u dziadków w drugiej części Krakowa, raz u cioci Estery również w Krakowie, kilka razy na zakupach i kilka razy u lekarza. I to by było na tyle. A tutaj
Przyjeżdzamy w Wielką Sobotę rano. Na Milenkę rzuca się tłum: ciocia, wujek, babcia, dziadek. Każdy chce się z nią przywitać. Milenka w sekundzie reaguje histerycznym płaczem i do późnego wieczora z przerwą na jedzenie i spanie płacze bez przerwy. Płacz nasila się zawsze gdy w zasięgu wzroku pojawia się ktokolwiek kto nie jest mamą lub tatą. Nie powiem żeby sytuacja była komfortowa. Babcia się załamuje, że wnusia się jej boi. Dziadek nie daje za wygraną i próbuje ją do siebie dalej przekonywać co bynajmniej nie pomaga nam w uspokajaniu Pyśki. Ciocia co jakiś czas mówi "już sie uspokoiła, daj mi ją na ręce". Na szczęście po wieczornej kąpieli i karmieniu Milenka zasypia, i zmęczona wrażeniami śpi calutką noc. A rano wstaje szczęśliwa i już nie pamięta że wczoraj się kogoś bała :) Tłumaczymy dziadkom: ona musiała przespać się z problemem i już jest ok :)
Od następnego dnia Milenka staje się najlepszym kumplem babci i dziadka i znowu wszysycy są szczęśliwi :)
--------------------------------------------------------
Kilka dni później:
Moja Mama: rany czemu ona tak płacze? pewnie boli ją brzuszek.
Ja: nieeeee... to nie brzuszek. Zaraz się uspokoi.
MM: mówię Ci że brzuszek. Zaczeła nagle płakać i wije się jakby ją bolało. I krzyczy tak jakby z bólu.
Ja: mamuś nie boli ją brzuszek uwierz mi ...
MM: a skąd ty to możesz wiedzeć.....
Ja: no zaraz zobaczysz... są dwie opcje: albo ma coś w pieluszce albo symuluje :)
MM: (patrzy na mnie z miną jakby chciała mi powiedzieć że powinnam zaufać bardziej doświadczonym a nie wymądrzać się)
Ja: (kładę Milenkę na przewijak, ściągam pieluchę która jest sucha i czysta)
Milenka: (z gołą pupcią nagle zapomina o tym że przed chwilą płakała, zaczyna gaworzyć, śmiać się, wierzgać nóżkami, zachowuje się jak najszczęśliwszy dzieciak na świecie)
Ja do Mamy: i co ty na to ??? :) Mówiłam Ci że ona symuluje, żeby tylko położyć ją na przewijak :)
MM: (z niedowierzaniem i podziwem do Milenki) o ty Łobuzie !!!! Tak babcię oszukujesz??? :)
Ja: ona wyczuła, że babcia się jeszcze na takie numery nabierze ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz