Milenka balowała w sobotę i niedziele na weselu cioci Dagusi i wujka Tasiora :)
Efektem całonocnej imprezy było poranne raczkowanie.
Milenka zaczęła wreszcie raczkować !!!!!!!!
Ale śmigała po pokoju :) Szok. A ile miała przy tym radochy ? :) Widać że zdolność poruszania się do przodu to to o czym marzyła od dawna :)
A na weselu super. Miałam spore obawy związane z tym jak mała zniesie imprezę. Nastawialiśmy się że pewnie ok 22 skończy sie dla nas zabawa. Ale miło sie zdziwiliśmy. Mała szalała do 22. O 22 padła w wózku obok naszego stolika. Nie przeszkadzał jej wcale niesamowity huk kapeli. Obudziła sie na chwile tuz przed północą. Wzięła udział w oczepinach jako obserwator i 15 minut po północy poszła spać spowrotem. I spała tak do 4 rano a my bawiliśmy się całą noc :)
Generalnie każdy kto dowiedział się że Milenka całe wesele spała na sali wśród gości i hałasu był w co najmniej szoku :) Uznali naszą Milenkę za dziecko cud :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz