Mała weszła w okres życia który można nazwać dwoma słowami "Ja Siama".
Z jednej strony super a z drugiej nie super.
Podam przykłady nie super:
w Wielki Czwartek poszłam sama z Milenka do kościoła. Stałyśmy na zewnątrz bo Mała trochę dokazywała. Milenka wymyśliła sobie że będzie pchała wózek (ten w którym ją przywiozłam) po placu kościelnym. I oczywiście było "ja siama". Tylko że chwile później jechała prosto w ludzi stojących obok, albo wyjeżdżała na ulice, albo rozpędzała się z wózkiem tak że nie mogła za nim nadążyć, albo wjeżdżała w kamień i wózek nie mógł ruszyć dalej bo koło było zablokowane. A każda moja próba zakręcenia, spowolnienia, zatrzymania czy chociaż dotknięcie wózka wywoływała natychmiastowy wrzask i awanturę "NIEEEE, JA SIAMA !!!". A już nawet nie chcę mówić co się działo gdy usiłowałam przerwać tę doskonałą zabawę. Po tej Mszy wróciłam do domu strasznie zmęczona ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz