Milka od pewnego czasu nie śpi w dzień. W określonych porach dnia robi się strasznie senna i marudna i czasem więc sama szturmuje łóżeczko z żądaniem natychmiastowego położenia jej spać :) po czym zasypia .... a 5 minut później (czasem aż 10 minut później) z pokoju słyszymy "haloo, mamuuuuusiuuuu, już się wyspałam, chodź do mnie".
I to by było na tyle spania. Po tych 5-10 minutach dziecko jest jak nowo narodzone i fika z podwójną energią aż do późnego wieczora.
W przedszkolu jest podobno tak samo. Prawie co dzień odbierając ją słyszę "Milka dziś znowu nie spała, no może poleżała sobie cichutko 10 minut i tyle".
Czyżby kończyła się era kilkugodzinnych poobiednich drzemek? ehhhh szkoda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz