Nauka dyscypliny to nie jest taka prosta sprawa. Zwłaszcza jeśli na początku wszystko idzie zgodnie z planem a potem wszystko szlag trafia bo kara okazuje się fajna zabawą...
Tatuś Milenki wziął się za naprawianie wieszaczków w łazience. Rozłożył na ziemi całą ciężką maszynerię tzn wiertarkę, śruby, młotki, kołki itp
Milka: tatusiu, mogę sobie popatrzeć?
T: możesz tylko niczego nie dotykaj. Stój sobie z boku i patrz.
(Milka stoi grzecznie przez ok minutę, potem zaczyna jej się nudzić)
T: Milka nie ruszaj tego, to jest ostre i możesz się skaleczyć.
M: taaaak? ciemu?
(chwila spokoju, i znowu Milka zaczyna coś kombinować)
T: Milena nie ruszaj tej wiertarki! Miałaś być grzeczna. Stój obok i patrz sobie ale niczego nie dotykaj. Jak będziesz ruszała to Cię wyrzucę z łazienki i nie będziesz mogła patrzeć.
(chwila spokoju, i Milka nóżką zaczyna popychać wiertarkę leżącą na ziemi)
T: Milka!! Mówiłem coś!! Proszę stąd wyjść! Byłaś niegrzeczna to nie będziesz mogła patrzeć! ( i tata wynosi Milenkę na korytarz i zamyka jej drzwi do łazienki przed nosem)
Na korytarzu wrzask, ryk, zawodzenie i lament. Próbuję jej wytłumaczyć sytuację.
Ja: Milka, byłaś niegrzeczna więc dostałaś karę i nie możesz patrzeć jak tatuś pracuje. Gdybyś nie ruszała narzędzi to byś mogła być w środku. Teraz przestań płakać i idź się pobawić, a jak będziesz znowu grzeczna to może tatuś Cię wpuści później.
(mija może 5 minut)
M: mamusiu mogę wejść do tatusia? Już jestem grzeczna.
(wpuszczam Milkę do łazienki)
J: tylko niczego nie dotykaj.
(mija może minuta, Milenka zaczyna nogą popychać wiertarkę na ziemi i z łobuzerskim uśmieszkiem do taty)
M: tatusiu, zobacz, ruszam :) wyrzuć mnie z łazienki :):)
----------
Czasem w ramach kary Milenkę wsadzamy do kojca żeby przemyślała swoje zachowanie. Jak narozrabia to idzie za karę do kojca. Wszystko szło zgodnie z planem dopóki Milena po kilku akcjach w kojcu uznała że to jest super zabawa.
Milka podchodzi do taty i uderza go.
M: tatusiu jestem niegrzeczna :) wrzuć mnie do kojca za karę:)
I w takich sytuacjach pasowałoby zachować powagę i być groźnym rodzicem, ale nie ukrywam że jest to trudne bo ciężko się powstrzymać od śmiechu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz