sobota, 30 czerwca 2012

woda - jest postęp!!!!!

No dzisiaj jest ten dzień!!!! TEN DZIEŃ!!!! Piskorz przestał bać się wielkiej wody:)

Po ostatnie akcji wodnej po której okazała się być tchórzem morskim, nie podejmowaliśmy kolejnych prób.
Aż do dzisiaj - 9 miesięcy później.

Pogoda dzisiaj afrykańska, więc postanowiliśmy wybrać się nad jezioro. Milena w kąpielówkach z kołem ratunkowy. Pojechaliśmy na Bagry. Woda nie zachęca do dłuższych kąpieli ale widać tym tłumom z dziećmi to nie przeszkadzało. Najpierw spacer zapoznawczy:) Milka ubiera koło ratunkowe i z tatą za rękę spacerują w wodzie do kostek, potem do pół łydki. Widzimy postęp bo wcześniej przy tej głębokości byłaby już histeria. Ale dzisiaj Mila spokojna, więc idą dalej. Myślę że te tłumy dzieci bawiących się dookoła zadziałały pozytywnie na małą. Doszli już do wody do pasa,a Milka nic, bardzo zadowolona. W końcu tata postanowił pójść o krok dalej i kazał Milence podskoczyć w wodzie. Podskoczyła i złapała bakcyla :) Minute później pływała na brzuchu w kole ratunkowym !!!

Nad jeziorem byliśmy w sumie nie więcej niż godzinę, z czego ok 5-10 minut w wodzie ;)

Postanowiliśmy kuć żelazo póki gorące i po obiedzie w domu pojechaliśmy na pływalnię. Hitem okazała się zjeżdżalnia wodna. Z godziny na basenie, ok 45 minut to było zjeżdżanie Milenki, 5 minut to było pływanie pieskiem w brodziku.

Mała nie chciała z basenu wyjść. Przełamała się stuprocentowo :) Już sobie zażyczyła ze jutro też mamy iść na basen, ten duży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz