Waga bez zmian, obwód talii bez zmian ...... tylko dzidziuś dużo silniejszy !!!!
Oj to co kiedyś określiłam mianem kopniaków, teraz nazwałabym łaskotaniem :) Bobas przyjął pozycję skuloną ze zgiętymi nóżkami. Pozycja, która aż prosi się żeby ja czasem zmienić i rozprostować kolana.... najlepiej nagle, gwałtownie i najsilniej jak się da :) A czasem trzeba się też porozciągać..... Efekty tego bobasowego rozciągania są takie, że mam wrażenie, że ktoś właśnie próbuje mnie napompować od środka. I jeśli akurat idę to muszę się zatrzymać, a jeśli siedzę to muszę wstać.
Parę dni temu leżąc już wieczorem w łóżku zauważyłam że poruszył mi się brzuch. Ewidentnie ktoś od środka uderzył mnie "z buta" :) Pierwszy raz to zobaczyłam. Do tej pory tylko czułam a na zewnątrz nie było nic widać.
Mój mąż który od dłuższego czasu próbuje coś wyczuć jest zawiedziony. Przykłada ucho do brzucha i mówi że słyszy tylko chlupotanie ;) Przykłada rękę do brzucha i tez nic. Co ciekawe parę razy trzymając rękę na moim brzuchu dostał w nią niezłego kopniaka. Ja prawie krzyknęłam, bo mnie zabolało, a on twierdzi że na zewnątrz nie było nic wyczuwalne. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak można nie wyczuć czegoś tak mocnego. Ale chyba jednak miał rację. To wszystko dzieje się WE MNIE, więc czuję to inaczej.
Zachęcamy dzidziusia, żeby się uaktywniał, mówimy do niego .... ii..... hihihi.... zdaliśmy sobie sprawę niedawno, że chyba właśnie popełniamy pierwszy poważny błąd wychowawczy ;) Bo skoro nasz Bobas już podobno nas słyszy, a my do niego cały wieczór: "kochanie no kopnij tatusia... no proszę Cię... no zobacz jak tatuś chce żebyś go teraz kopnął..." to co z takiego bobasa kiedyś wyrośnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz