sobota, 10 października 2009

Tydzień 32

Dzisiaj postanowiłam nie udawać już twardziela i popracować jeszcze max miesiąc a potem na zwolnienie. Wcześniej chciałam dotrwać w pracy prawie do samego końca - czyli jeszcze 2 miesiące. Od paru dni już wiem, że będzie to bezsensowną mordęką.
Jestem już zmęczona tym wszystkim, coraz więcej rzeczy mnie boli, poruszam się ze zgrabnością czołgu. A co najgorsze nie mogę siedzieć. Siedzenie sprawia, że zaczyna mnie boleć brzuch. Co najmniej jakbym gniotła bobasa siedząc. Więc udoskonalam pozycję siedzącą do półleżącej ale nie wiele to daje. Kiedy wstaję z krzesła okazuje się że nie mogę się przez chwilę ruszyć z bólu. Potem przechodzi, ale chodzenie nie polepsza sprawy więc chodzę jak kaleka. Wydawałoby się ze najwygodniejszą pozycją jest pozycja leżąca, ale i ta nie jest doskonała, zwłaszcza gdy chcę się przewrócić z boku na bok. Sporo się przy tym najęczę.
Ehhh ciąża zaczyna mi ciążyć.
Właściwie mogłabym iść na zwolnienie już dzisiaj, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby podomykać w pracy wszystkie rzeczy przed urlopem. Zwyczajnie ambicja nie pozwala mi odpuścić teraz kiedy nie osiągnęłam jeszcze tego co zaplanowałam. Myślę, że w te 3 tygodnie zdążę. Gdyby było jakiekolwiek zagrożenia zdrowia bobasa, to nie miałabym ani sekundy wahania i od dziś leżałabym grzecznie w łóżeczku, choćby kilka miesięcy. Ale skoro dzidziuś jest zdrowy a tylko ja czuje się niekomfortowo, to mogę sobie pozwolić na ten miesiąc. A ostatnie 4-6 tygodni przed porodem będę się relaksować w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz