No i się doczekałam !!!!!! Zauważyłam u siebie pierwsze objawy powstawania rozstępów. A tyle było smarowania, oliwkowania, kremy, masowanie i wszystko po to żeby i tak nic to nie dało. Kurcze. Niedawno pojawiły mi się na udach jakby pękające naczyńka, czerwone drobniutkie żyłki. Najpierw nie zwróciłam na to większej uwagi. Potem zaczęłam się temu przyglądać i okazało się że to jednak nie jest pod skórą tylko na skórze. I wtedy przypomniałam sobie co mówiły koleżanki-mamuśki: najpierw są czerwone a potem zmieniają kolor na cielisty.
I dlaczego na udach? Z boku uda na wysokości bioder. Wydawało mi się, że rozstępy jeśli się pojawią to w tym najbardziej rozciągniętym miejscu czyli np na brzuchu. A na brzuchu jest luzik (przynajmniej na razie).
I musiały się pojawić już teraz?? W ósmym miesiącu??? Koleżanki mówiły mi, że im pojawiły się na tydzień przed porodem. Dla mnie to oznacza tyle, że do porodu mogę być już calutka poszatkowana rozstępami. Mam na to jeszcze bardzo dużo czasu.....
Pocieszam się, że raczej nie jest to wynik mojego zaniedbania tylko prawdopodobnie miałam to zapisane w genach. Gdzieś tak słyszałam, że na rozstępy nie ma lekarstwa zapobiegawczego. Jeśli komuś mają się pojawić to choćby nie wiem co robił to i tak się pojawią. Można ewentualnie starać się zmniejszyć skale zjawiska. Sa również takie szczęściary na ziemi, które nie robiąc absolutnie nic w tej kwestii rozstępów nie mają. Teraz już wiem - ja do tych szczęściar niestety nie należę.
Bardzo szkoda ........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz