Jeszcze przed porodem koleżanka poleciła mi książkę Tracy Hogg „Język niemowląt”. Przeczytałam trochę i odłożyłam. Potem urodził się bobas i zapanował chaos. Potem walczyłam ze wszystkim, żeby się ogarnąć. I teraz, kiedy po prawie dwóch miesiącach jakoś sobie z tym wszystkim radzę, wzięłam się za dokończenie książki…… I właśnie pożałowałam że nie skończyłam jej przed porodem, bo wielu rzeczy można było uniknąć!!!!
Książka genialna !! Czytam ją właśnie drugi raz i od kilku dni wprowadzam zasady w życie.
Po pierwsze uporządkowanie trybu życia bobasa. Nie było u nas źle, ale może być lepiej.
Po drugie w wielu opisywanych przez nią problemach odkryłam odpowiedzi na swoje dylematy. Uświadomiłam sobie, że z niektórych rzeczy niepotrzebnie robiłam taki problem. Nikomu to nie wychodziło na dobre, ani Pyśce ani mnie. Nasz Bobas jest po prostu jedyny w swoim rodzaju i powinnam się skupić na poznaniu jej charakteru i temperamentu.
Karmienie naturalne jest coraz trudniejsze. Wprawdzie pokarmu mam znacznie więcej niż kiedyś, co jest wielkim sukcesem, ale od kilku dni Pyśka przestała chcieć ssać cyca. Woli butelkę. Po kilku ciężkich próbach w trakcie których Pyśka wiła się, wypluwała, kopała i ryczała, a ja starałam się ją uspokajać, przystawiać i też ryczałam, stwierdziłam że chyba pora dać sobie spokój. Ile się da to będę ściągać pokarm i karmić ją z butelki. Ewentualnie od czasu do czasu będę próbować ją przystawiać. Ale jeśli pokarm mi przez to zaniknie całkiem to mówi się trudno. Na sztucznym mleku też można wychować zdrowe dziecko. A dla dziecka zdecydowanie większym plusem będzie spokojna i nie znerwicowana matka. A na zmianę mojego podejścia do sprawy i „wrzucenie na luz” wpłynęła właśnie wspomniana wyżej książka. Dzięki Tracy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz