poniedziałek, 24 maja 2010

5 mc 9 dni

Dzisiaj imieniny Milenki :) Zupełnie niechcący zrobiła nam się wczoraj imprezka. Przyjechała babcia Ewa z dziadkiem, ciocią Martyną i siostrą babci. I Milenka dostała mnóstwo prezentów, a od dziadka dostała nawet róże :) Wcześnie zaczyna świętowanie imienin ten nasz bobas :)

-----------------

Wprowadzania nowych produktów do diety ciąg dalszy. Milenka zajadała się już marchewką, dynią, ziemniaczkiem i jabłkiem. Na razie testujemy gotowe słoiczki. Milenka zjada na raz pół słoiczka potrawki. Lekarka kazała nam też od dzisiaj dodawać jej do jedzenia pół łyżeczki grysiku na dobę. W sklepach ekologicznych zaczęły się już pojawiać warzywa, więc spróbuję sama robić jej jedzenie, a gotowe słoiczki stosować awaryjnie. Takich standardowych warzyw ze zwykłego sklepu bałabym się jej podawać. Mam znajomych rolników i widziałam jak w przeciętnym gospodarstwie hoduje się warzywa na handel. Ilość chemii jaką zjadamy w przeciętnym ogórku, pomidorze lub marchewce jest porażająca. Nie wspominając już że przeciętny ogórek szklarniowy nigdy nie widział nawet ziemi. Jest hodowany na wacie z mieszanką nawozów. I tak z wieloma innym roślinkami.

Wprawdzie mi zdarza się dość często jeść warzywa np z Tesco lub innych podobnych, ale to nie dlatego że jestem smakoszem warzyw bez smaku, tylko dlatego że są czasem nawet 10 razy tańsze niż te w sklepach ekologicznych. Nie wspominając już o tym że zakupy w eko sklepie to zwykle wyprawa w odległe krańce miasta, a przeciętny warzywniak jest za rogiem.

Ale z Milenką to co innego. Nie odważyłabym, się podać jej jedzenia z niesprawdzonego źródła. Więc mam niewielki wybór. Albo żywność z certyfikatami ekologicznymi i smakująca jak te warzywa które znam z dzieciństwa z przydomowego ogródka mamy, albo słoiczki z jedzeniem dla niemowląt, które również mają certyfikaty jakości.

Obawiam się, ze taniej wyjdzie kupowanie słoiczków, ale dla samej frajdy gotowania własnemu dziecku spróbuję coś sama przygotować :)

Znajomi twierdzą, że tyle zapału i wielkich planów ma się tylko przy pierwszym dziecku ;-) Potem to już jakoś bardziej normalnieje ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz