Pyśka poczuła zew natury i po włożeniu do wanny zachowuje się jak prawdziwy piskorz w wodzie !!!! Szafa mokra, ja od nosa do kolan mokra, podłoga zalana a Milenka z szaleństwem w oczach piszczy ze szczęścia :)
Od urodzenia do dzisiaj kąpaliśmy ją w pokoju, w jej pokoju, bo było nam najwygodniej. Wanienka na stelażu na środku, obok szafa z ubrankami, przewijak. Pokój niewielki, łatwo nagrzać. Pyśka nawet jak wrzeszczała (w czasach gdy kąpieli nienawidziła) to nie wykonywała żadnych chlapiących ruchów. Jedyne zachlapania podłogi wynikały z przenoszenia jej z wanienki na przewijak. Ale na to wystarczyła dyżurna szmata pod nogą i luz.
A teraz??? Milenka od kilku dni umie już siedzieć, więc w wannie siedzi (oczywiście z asekuracją, bo jeszcze nie jest to „pewne” siedzenie). Zaczęły interesować ją zabawki wodne więc nawrzucałam jej ich tyle że nie było widać wody ;) I odkryła jak cudowną zabawą jest uderzanie rączkami i nóżkami z całej siły w wodę. A efekt tego oczywiście jest dla nas opłakany ;) Po dzisiejszej powodzi na panelach doszłam do wniosku że trzeba się z tą kąpielą ewakuować na płytki łazienkowe i to natychmiast.
A za jakiś czas kolejnym etapem po przejściu do łazienki będzie pewnie duża, dorosła wanna:)
Poniżej nasza SIEDZĄCA SAMODZIELNIE ale z lekką asekuracją Pysia :)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz